oczekiwanie na sen

głowa umysł
światło śpią
dzień
zagląda
od drugiej strony

siły poparzone
gonią jak przez sen
spod chmur
ucieka śnieg

lubię wiosnę
zimę też gdyby
tylko zabić mróz
ogranicza mnie

drogi pędzą
autostrady
chciałbym wysiąść
oburzenie śmiech

ja nie lubię
już nie jestem
i bez smutku
nic nie cieszy mnie

zapominam się

fale

płynę dalej
fale

wzniesienia
doliny
łagodne rysy

kołyszą
w górę dół
beznadzieja

monotonia
umartwienie
poddaję

coraz niżej
szybciej
nie walczę

tu

nie jest prawdziwe nic
sztuczny ja
sztuczny również ty
słuchający moich sztucznych
gramatycznych form
zmyślone czynności
odwaga sprzeczna
z realiami
wypaczony wymyślony
zmęczony swoim
nieistnieniem - świat
nigdylandia niebytu
niewydarzenia
niepoprawności
nieposłuszeństwa
nie
nie rozumiem
skąd we mnie
tyle zła

Było ciemno,
strasznie,
ponuro i...
zabrakło prądu!

Godzina wskazywała: tajm tu bed,
ale ja zapaliłem świece,
wziąłem aparat
i zacząłem cykać zdjęcia :)

Czasem wolę się czymś zająć
niż zasypiać z myślą,
że jestem odcięty od światła.

Bo wtedy ciemność jest jaśniejsza.